Blog thumbnail

Jak poczuć wiejskie smaki, bez wychodzenia z domu?

Blog thumbnail

Zapach mokrej trawy, rosa łaskocząca w bose stopy, bochen chleba rozkrawany na sznytki, podawane z masłem: na słodko z białym serem i miodem, na słono z szynkami wędzonymi w dziadkowej wędzarni. Krowy na pastwisku, głośno gdaczące kury, jazgocące gęsi, świnki, kozy, konie… i ludzie; całe pokolenia w jednym miejscu. Brzmi znajomo? W dzisiejszym wpisie zapraszamy do podróży w czasie.

„Wsi spokojna, wsi wesoła…”

Jak pisał Jan Kochanowski w „Pieśni świętojańskiej o Sobótce” bardzo trudno wyliczyć już nawet nie tyle zalety polskiej wsi, ale wręcz jej znaczenie. I choć w nieopisany sposób kuszą nas wielkie metropolie tętniące energią, nieustającym pędem świetlne stolice, to wszyscy jesteśmy zgodni – najlepiej rozładowane od wielkomiejskiego zgiełku życiowe baterie ładujemy na polskich wsiach i miasteczkach. Zamieniamy chłód wieczornych latarni na księżyc, obserwowany z ganku wiejskiego domu, poranne zakorkowane ulice na spacer do lokalnego spożywczaka, klaksony i syreny aut na swojskie dźwięki kur, kaczek, gęsi i kóz. Czy to wszystko, co tworzy sielski klimat? Zdecydowanie nie.

Wspólna przestrzeń

Fenomen dzieciństwa, dorastania czy nawet okazjonalnego odwiedzania polskiej wsi, wiąże się nierozerwanie z wielopokoleniową, wspólną przestrzenią. Dawniej standardowe wręcz obrazki, dziś już prawdziwa rzadkość. W jednym domu żyli wspólnie dziadkowie, wujostwo i rodzicie. Często było też rodzeństwo naszych dziadków lub jeszcze dalsza rodzina, całość współtworzyła niepowtarzalny klimat i swoistą magię domu na wsi. Każda z tych osób miała swoją rolę do odegrania, swój zakres obowiązków w tzw. obejściu. Możliwość uczestnictwa w wypełnianiu tych zadań (w zależności od wieku – samodzielnie lub pomagając) zapewne do dziś budzi miłe wspomnienia. Oczywiście są tacy, którzy karmili kury czy wyprowadzali krowy na pastwiska w ramach wakacyjnej atrakcji, dla innych zaś był to codzienny obowiązek. Niemniej jednak oba przypadki napawają dziś melancholią.

Kiedy życie było prostsze

-Kiedyś to było… – powiedzenie utarte do granic możliwości, w tym wypadku jak najbardziej adekwatne, z powodzeniem odzwierciedla klimat tamtych dni. Można odnieść wrażenie, że czas biegł wówczas zupełnie innym tempem, dyktowany porami roku: mroźnymi zimami, upalnymi latami, jesieniami pełnymi słoty i wiosnami, eksplodującymi wszędzie budzącą się do życia przyrodą. I tak oprócz funkcjonowania w myśl kartek kalendarza i licznych obowiązków, życie na wsi przepełnione było zapachami i smakami. Wszystkie te odczucia zbiegały się w słowie: naturalność.

Paczka pełna wiejskich smaków

Kierując się między innymi tęsknotą za smakami tamtych dni stworzyliśmy Paczkę z Rusiborza. Z powodzeniem udało nam się uzyskać naturalny, tradycyjny smak. Nasze wyroby przygotowujemy mając w pamięci troskę o przydomową trzodę, zdrowie domowników a także swojskie smaki, które nie były podbijane sztucznymi wspomagaczami smaku. Co znajdziemy w Paczce? Przede wszystkim gwarancję zasady „od pola do stołu” – świnki karmione paszami, przygotowanymi z darów naszych pól w Rusiborzu, hodowane bez antybiotyków. W naszych wyrobach królują naturalne składniki, mięso wędzimy z zachowaniem tradycyjnych receptur, całość dopełniają aromatyczne przyprawy w autorskiej mieszance. Wszystko to z powodzeniem pozwoli przypomnieć sobie wiejskie smaki! Paczkę dostarczymy pod wskazany adres, abyś mógł cieszyć się dobrodziejstwem polskiej wsi, bez wychodzenia z domu.

Koszyk

0

Brak produktów w koszyku.

Enter your search & hit enter